
Szanowni Państwo!
Młodzi twórcy mają dzisiaj niewielkie możliwości przedstawienia swoich dokonań. Chyba, że chcą zostać idolami... ale to zupełnie inny temat.
Dostajemy dużo tomików wierszy, maszynopisów, ciekawe teksty dziennikarskie studentów. Niestety nikt się nimi nie interesuje. Czas coś zmienić. Dać szansę młodym. Salon ma dać szansę promocji. Nie byłoby to możliwe bez poparcia twórców z uznanym dorobkiem - Członków Komitetu Salonu Promocji.
Będą mogli Państwo wysłać tu próbki swojej twórczości, a jeśli okażą się interesujące - będą zaopiniowane przez Członków Komitetu i mogą stać się podstawą późniejszych Państwa kontaktów z mediami, wydawcami, galeriami, środowiskami artystycznymi, agencjami aktorskimi itd.
Salon promuje nie tylko ludzi, ale i ciekawe książki, wystawy i inne przedsięwzięcia artystyczne. Ma udowodnić, że dobre chęci zaangażowanych ludzi znaczą więcej niż pieniądze.
Czekamy na wszelkie pomysły i propozycje. Każda pomoc jest bardzo potrzebna!
|
|
 |
 |

|

Imię Joanna
Nazwisko Kubik
ur. 1960 |
- Nareszcie rozumiem- skakał pan w ogień, by uratować te majtki!
Zapadła właśnie jedna z tych niesamowitych letnich nocy, gdy po upalnym dniu taką rozkosz sprawia pierwszy głęboki wdech powietrza przesyconego wonią ziemi, lasu i czegoś jeszcze. Nie wiem, co to jest, ale lubię ten zapach, lubię chłodny dotyk wiatru na twarzy i te gwiazdy w zasięg u ręki… Jednak wchodzę szybko do samochodu i szczelnie zamykam drzwi. Wolę już wyziewy mojej furgonetki, niż takie towarzystwo. Idiotka!
Choć, właściwie to moja wina- dałem się sprowokować jak jakiś dureń. Zwierzeń mi się zachciało, jakby taka gęś z wypatroszonym mózgiem mogła cokolwiek pojąć!
…Nie dla majtek przecież… Tam płonęło całe moje życie! – Dwadzieścia parę lat ciężkiej harówy, nieprzespanych nocy i głodnych dni liczących grubo ponad osiemnaście godzin(...)
…Ogień z początku nie wydawał się duży, a ja musiałem przecież tam wejść, by ratować, co się da. Cokolwiek. Nie mogłem dopuścić, by całe moje życie…
Pamiętam tylko eksplozję i podmuch piekielnego żaru…
Dobra, to już przeszłość. Trzeba nareszcie zacząć martwić się o jutro. Cóż, chyba damy sobie radę… W każdym razie ona na pewno. Ostatecznie, poza doktorem Judymem, nie było chyba przypadku, by lekarz cierpiał ubóstwo- a już na pewno nie kardiochirurg! Ledwie przekroczyła czterdziestkę, a już jest w swojej specjalności uznanym ekspertem, w dodatku wolna, bez zobowiązań- same atuty na starcie do nowego życia! Ja nie mam nic do zaoferowania…
Co może wyniknąć z przypadkowego spotkania mężczyzny, kobiety i papugi? Pełnokrwista proza, wartka akcja, znakomite pióro! Debiut, który zostaje w pamięci. . ...
|
|
|
 |

 |

Imię Patryk
Nazwisko Chrzan
ur. 1977 |
miejsce urodzeń, miejsce straceń- marzec 91
nigdy nie rosła tam trawa, wczesnowiosenni
piromani omijali to miejsce jak leprozoria
spalono tu miejscowe czarownice, teraz
strzępy ich włosów jawią się babim latem
oglądaliśmy rosnące mury kościoła, obłoki
świętych przenikające przez rusztowania
zastygające w biblijnych pozach, komunia
z paluszków i oranżady, spowiedź ze słabości
najbliższych tych wstydliwych, zaczynałaś
wierzyć, gdy ja przestawałem, kołysząc się
na wysokim krawężniku jak na równoważni
planowałaś nas z benedyktyńską precyzją
niecierpliwi pod opuszkami palców, byłaś nadzieją
lokalnego klubu pływackiego, zdolną żabkarką
z niespotykaną pojemnością płuc, wiecznie
obolałymi stawami, nie słyszałem o tobie
nastoletni piromani podpalili zrujnowany kiosk
gdzie przebierałaś w kolorowych gumkach do włosów
ich strzępy jawią mi się babim latem
Poezja, która obserwuje świat i nie roni z niego znaczeń, barw, zapachów, rytmu i muzyki. Poezja, która wierzy i która zachowuje pamięć. Poezja, która jest świadoma...
|
|
|
|  |
|  |
|