strona główna Czwartek, 29 lipca 2010 
strona główna
szukaj
  Witamy na stronie Salonu Promocji Talentów



Szanowni Państwo!

Młodzi twórcy mają dzisiaj niewielkie możliwości przedstawienia swoich dokonań. Chyba, że chcą zostać idolami... ale to zupełnie inny temat.

Dostajemy dużo tomików wierszy, maszynopisów, ciekawe teksty dziennikarskie studentów. Niestety nikt się nimi nie interesuje. Czas coś zmienić. Dać szansę młodym. Salon ma dać szansę promocji. Nie byłoby to możliwe bez poparcia twórców z uznanym dorobkiem - Członków Komitetu Salonu Promocji.

Będą mogli Państwo wysłać tu próbki swojej twórczości, a jeśli okażą się interesujące - będą zaopiniowane przez Członków Komitetu i mogą stać się podstawą późniejszych Państwa kontaktów z mediami, wydawcami, galeriami, środowiskami artystycznymi, agencjami aktorskimi itd.

Salon promuje nie tylko ludzi, ale i ciekawe książki, wystawy i inne przedsięwzięcia artystyczne. Ma udowodnić, że dobre chęci zaangażowanych ludzi znaczą więcej niż pieniądze.

Czekamy na wszelkie pomysły i propozycje. Każda pomoc jest bardzo potrzebna!

Księgarnia Kulturalna



 Imię
 Marcin

 Nazwisko
 Orliński

 ur. 1980

Mumu humu

Na horyzoncie, Mago, zapaliłem gwiazdę.
Przed nami ciepłe, wonne wrzosowisko
pełne życzeń i ciszy. Dawno przestaliśmy
ufać gramatyce. I dziś już bez strachu
wyciągamy dłonie ku dzikim zwierzętom.

Ruszyliśmy, Mago, na oślep przed siebie.
Popatrz, jaka mała i krucha jest Ziemia.
Jaki pusty wszechświat. Zapalmy kadzidła.
I oddajmy twarze wiatrowi i morzu.
Tyle snów się rozbija o nieczuły piasek.

Nie pozwólmy, Mago, zwyciężyć algebrom
nie dopuśćmy próżni do mydlanych baniek.
Bawmy się i tańczmy. Do ostatniej chustki.
Mocno się trzymajmy na każdym zakręcie.
Nasz okręt niech podąża ku tęczowym skałom.





Marcin Orliński pochyla się nad każdym słowem, smakując jego wartość, znaczenie i tkwiące w nim klimaty. Wnikliwość spojrzenia i wrażliwość na słowa powoduje, że nic nie uchodzi uwadze podmiotu, który patrzy, obserwuje, zapisuje, jakby od tego miała zależeć harmonia świata. To, co nazwane staje się ciałem, co zapamiętane, staje się rzeczą, której można dotknąć ("pamięć o śniegu jest śniegiem")...



 Imię
 Roman

 Nazwisko
 Maciuszkiewicz

 ur. 1955

Umarłem w wieku sześciu lat. Nie pamiętam dlaczego, pamiętam tylko, że było zimno i trochę bolało. W ogóle pamiętam niewiele, bo czym jest pamięć sześciolatka? Zaledwie jej namiastką, niepotrzebną nikomu iluzją. Umarłem nie wiedząc nawet, co to jest wszechświat. Dotknąłem ledwie drobiny życia, jego skrawka przestrzeni skulonej w kącie pokoju pomiędzy pluszowym misiem i drewnianym samochodem toczonym przez korniki; dotknąłem trochę bólu i pamięci wykoślawionej przez żałosny odprysk kolektywnego wysiłku. Ruchliwe dłonie i powolne nogi, odbicie grymasów w wysoko wiszącym lustrze, kaleki wzrok i zapach ustawionych wysoko na szafie jabłek. Skrawek życia pomiędzy pluszowym misiem i drążącym drewno kornikiem. Kilka snów, które miałem śnić znacznie później, ale które zgubiły się, pomyliły swój czas, pomyliły przestrzeń, pomyliły kolejność i śniły się dziecku. To dzięki nim poznałem kobietę.

Dostaliśmy opowiadania od artysty obrazu. One też są obrazami. Dlatego ich klimat tak pociąga...
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, zapisz się na listę:    Imię: E-mail: