 |
Izabela Filipiak
Jest autorką zbiorów opowiadań "Śmierć i spirala" (1992) i "Niebieska menażeria" (1997), powieści "Absolutna amnezja" (1995), podręcznika "Twórcze pisanie dla młodych panien" (1999) oraz tomu poezji "Madame Intuita" (2002), a także tekstów krytycznych, recenzji literackich, esejów i dramatów. Ostatnio opublikowała (polecamy): powieść pt. "Alma" i "Kulturę obrażonych" .Publikowała m.in. w "Kresach", "Katedrze", "Arkuszu", "Res Publice Nowej", "Ex Librisie" i "Gazecie Wyborczej". Mieszka nad Zatoką San Francisco.
Fragmenty nowej książki Izabeli Filipiak, poświęconej Marii Komornickiej, można przeczytać w dziale "Wydarzenia artystyczne". Zapraszamy. |
SŁYSZAŁEM – 11-06-2005 20:44:12

W pociągu do Gdyni (ostatnim w środę, żeby zdążyć na czwartek) telefonuję do Karoliny, mojej młodszej agentki, żeby domówić się w kwestii czytania w poniedziałek. Co z recenzjami? Karolina mówi, że stara się zachęcić różne autorytety, ale co tylko komu zaproponuje Księgę Em, to słyszy w odpowiedzi: „Słyszałem, że to niedobre”. Ona wtedy pyta się od kogo. „A nie pamiętam”. Opowiadam o tym rano sąsiadce mej młodziutkiej, również Karolinie, a ona: „Ależ to jest tutaj normalne. Ci ludzie, którzy protestowali przed kinami, gdy szedł film Ksiądz, też nie wybrali się do kina, tylko coś usłyszeli”. Ja jednak dostrzegam różnicę.
Pani z kółka różańcowego nie musi obejrzeć filmu, żeby go oprotestować, bo coś takiego leży w samej naturze kółka różańcowego, że wiele rzeczy bierze się tam na wiarę. Ale żeby w wypadku specjalisty od literatury słuch był zasadniczym narzędziem poznania dzieła literackiego... Tak być nie powinno. Chyba że to by miał być temat pracy magisterskiej: "Słych jako narzędzie poznania..." I już pamiętam, na czym polegał mój problem – to było właściwie niemożliwe do zniesienia, by moje życie zależeć miało od ludzi, których nie potrafię szanować.
Ach, żeby ten człowiek przyszedł na nasze czytanie Księgi Em, żeby przyszedł posłuchać, ale widocznie nie przyszedł. Karolina-agentka już chciałaby zgadywać, czy mam wrogów. Ale tu nie ma czego zgadywać, to oczywiste, że mam wrogów, ale ja w ogóle nie myślałabym w tym kierunku. Nie mam żadnej pretensji do ludzi, którzy knują i kręcą. To tak, jakby mieć pretensje o to, że wiatr wieje i deszcz pada. Mam natomiast pretensję do ludzi, którzy ich bezinteresownie słuchają, którzy wypowiadają to sakramentalne SŁYSZAŁEM, bo w ten sposób dają przyzwolenie. W końcu mam nawet pretensję do Karoliny, że przyjmuje takie usprawiedliwienie, o to, że nie stara się tych „autorytetów” jakoś zawstydzić.
Jak przyjemnie jest przyjechać do czystego domu! Z wieczora po prostu padam, a z rana przychodzi pan, którego samochód zalega w garażu, w „naszych latyfundiach”, już dobre trzy lata. Chciałby go zabrać? Nic prostszego. Pyta się mnie jeszcze, jak potraktujemy kwestię finansową. Nic mi nie jest winien, odpowiadam. Ma tylko kupić kłódkę do garażu, jak wyprowadzi grata. W południe trafiam do działu dowodów. Otóż na dowód czeka się nieodwołalnie miesiąc, ale mój przyszedł po dwóch tygodniach. Pani, która przejęła się moim losem, dostaje w prezencie 10 x miłość, w wydaniu Świata Książki. Potem idę do neurologa, rozmawiamy sobie trochę o literaturze, po czym dostaję dwa opakowania tabletek nasennych, na których mi zależało. Kocham Gdynię! Jedną taką tabletkę dzielę na osiem części!, deklaruję. Na osiem części? To chyba niemożliwe? No dobrze, na sześć... Potem idę do Banku, ale nie mogę wypłacić pieniędzy na dowód, jak sobie wymarzyłam, bo potrzebna jest jeszcze karta, która rok temu zginęła mi wraz z dowodem, a której nie wydadzą mi w tym oddziale banku. Ale mogę założyć sobie konto w ich oddziale? Tak, a wtedy automatycznie fundusze zostaną przeniesione z tego konta, do którego nie mam dostępu i już. Potem idę do Urzędu Skarbowego zgłosić nowy numer dowodu i numer konta. Potem jeszcze spotykam się z Beatą, która własnoręcznie zapakowała i wysłała moje rzeczy do Kaliforni, jeszcze zeszłej zimy, za jedną trzecią ceny. Opowiadam jej o cyrkach z paradą, otóż, mówię, miała być parada, ale została zakazana, a wtedy organizatorzy postanowili w jej miejsce zorganizować osiem wieców na trasie rzeczonej parady, ale one też zostały zakazane... „To jest Harry Potter!”, śmieje się Beata. „Co nie wymyślą, to im pani nauczycielka nie pozwoli”. Harry Potter, oczywiście. Harry Potter i Zakon Feniksa skojarzył mi się już z zeszłoroczną obroną mojego doktoratu, kiedy podczytywałam go córce właścicielki pensjonatu zeszłego lata, zaproszona przez Kłosińskich, w Bornem Sulinowie. Niezmiernie wiele zawdzięczam moim koleżankom z liceum. Ale nie zostanę z nimi na 45-lecie matury, bo ojczyzna mnie wzywa.
W pociągu (ciągle jest czwartek) rozmyślam o tym, że naprawdę wstąpiłam już w ślady Janion. Albowiem z Janion jest tak: napisała, powiedzmy, trzydziestą piątą książkę, więc jej koledzy i koleżanki z Zakonu Feniksa zioną ku niej nienawiścią, odsuwają ją więc od czegoś, pomijają przy nagrodzie, dotacji, lub czymkolwiek. Wtedy Janion mogłaby poddać się rozgoryczeniu, ale zamiast tego siada już raczej do pracy, za rok oddaje do druku trzydziestą szóstą książkę, w związku z czym jej koledzy i koleżanki zioną ku niej jeszcze większą nienawiścią... I nie ma z tego wyjścia! To się nigdy nie skończy! To jest perpetuum mobile, to się będzie nakręcać samo: oni będą się na nią złościć, ona będzie pracować, bo z pracy płynie przyjemność, w związku z czym oni będą się skręcać i zionąć, i tak już, nieodwołalnie, jak to pisała Komornicka, w wiekuistość.
|
POWRÓT – 20-06-2005 23:23:34
 Martwi mnie tylko, że nawet historia naszych latyfundiów nie rozwiązała się ani nie domknęła i że to wszystko będzie trwać, nie da się ani odłoży...więcej ››
|
INTERCITY KRAKóW-WARSZAWA – 13-06-2005 14:14:14
 Dworek Białoprądnicki, cóż to za zjawisko! Dworkowe ganki wśród zielonej ciszy. Niewyspana, ale uspokojona, bo do południa zdążyłam się już w dużej cz...więcej ››
|
PARADA – 13-06-2005 14:11:51

My, Duńczycy, jesteśmy dumni z tego, że ludzie należący do mniejszości czują się wśród nas dobrze. Tak mówił miły pan Duńczyk na konferencji m...więcej ››
|
NIE JESTEM NA LIŚCIE – 13-06-2005 14:02:14
 Piątek, w biegu kupuję Halince fiszki do nauki angielskiego poziom trzeci, a potem wpadam do PANu, dowiedzieć się, czy to, co zostało, mogę spłacić w ...więcej ››
|
SŁYSZAŁEM – 11-06-2005 20:44:12
 W pociągu do Gdyni (ostatnim w środę, żeby zdążyć na czwartek) telefonuję do Karoliny, mojej młodszej agentki, żeby domówić się w kwestii czytania w p...więcej ››
|
ZĄBKI – 11-06-2005 18:48:22

W poniedziałek kanał Kultura, wieczorem jadę do Sosnowca, we wtorek rano Uniwersytet Śląski, wieczorem Kraków, Bunkier sztuki, w środę dentyst...więcej ››
|
ŚWIĄTYNIA – 5-06-2005 21:46:33
 Jest środek nocy, a ja zmierzam do Utopii. Zamiary mam poznawcze: klub jest modny, zarazem selektywny, wchodzi się na zaproszenia, albo po znajomości,...więcej ››
|
GORĄCZKA – 4-06-2005 17:00:57
 W ten sam czwartek wieczorem wybieram się na wykład Kitlińskiego w CSW. Zaczyna się od Joli Lothe, ubranej w dekadencką czerń, suknię z czarnej koronk...więcej ››
|
OPOWIADANIE – 4-06-2005 15:16:46
 Zaczynam się niepokoić, nie zdążę. Czego nie zdążę? Nie zdążę pojechać do archiwum w Kutnie, przeczytać wszystkich rękopisów w archiwum na Krzywym Kol...więcej ››
|
SOPOT – 23-05-2005 19:24:07
 Jako że nie pojechałam do Torunia, mogłam spotkać się z Nataszą Goerke. Nie rozmawiałyśmy wiele, ale przecież narozmawiałyśmy się już tyle w przeszłoś...więcej ››
|
BLOG – 23-05-2005 19:12:48
 Myślałam, że nikt tego nie czyta, nie zagląda, bo i po co? Ja w każdym razie nie czytałam. Zapisywałam tylko, nie czytałam ponownie, a to, c...więcej ››
|
NADZIEJA – 19-05-2005 23:10:39
 Niedoszły Toruń oczywiście. Zdecydowałam się nie pojechać, a teraz mogę analizować. Otóż najpierw uczyniłam tak dlatego, że nie zapisałam w pamięci ko...więcej ››
|
NAUCZANIE – 19-05-2005 01:02:40
 Już środa, zgodziłam się zastąpić Agatę Tuszyńską na zajęciach z biografii, opowiadam więc o tym, co mam pod ręką, o Marii Komornickiej, o zbieraniu m...więcej ››
|
ODLICZANIE – 18-05-2005 11:07:09
 Wracam z Katowic w niedzielę, momentalnie kładę się do łóżka z książką i rozmyślam, że owszem, miłe to wszystko, zadbana jestem, zapraszana, karmiona,...więcej ››
|
PRZYJEMNOŚĆ – 18-05-2005 10:31:19
 Przyjemność zaczyna się w Krakowie, może nie od razu, ale na godzinę przed spotkaniem, na schodach (chcę pójść na miasto? nie, raczej do mojego niezmi...więcej ››
|
KOINCYDENCJA – 12-05-2005 16:36:37
 "Czy idziesz na wystawę w CSW w czwartek?" Chodzi o wystawę pt. Kobieta, przygotowaną pod patronatem Marii Janion. "Nie", odpowiadam Bożence U. "A cze...więcej ››
|
CZYTANIE – 12-05-2005 13:22:00
 Kto by pomyślał, że tyle talentów w nas się kryje, moi wydawcy czytają jak urodzeni aktorzy, Ela Manthey, agentka teatralna w końcu, ma przed sobą tru...więcej ››
|
MIEJSCE – 12-05-2005 12:44:28
 Już dwie osoby zwierzyły mi się, że one też "stanęły przed podobną decyzją", ale innego dokonały wyboru. Wyboru! Tak mówi M. znad filiżanki herbaty: "...więcej ››
|
WIEK – 8-05-2005 05:28:54
 Jest rok 1996, występuję (wciąż boję się wtedy jeszcze kamery) w programie pod ckliwym tytułem "Skąd ta wrażliwość?" Gdzieś w środku nagrania, gdy roz...więcej ››
|
NOC – 8-05-2005 04:43:53
 Miało być to łagodne przejście i ostatnim razem, rok temu, tak było. Stworzyłam sobie wtedy naprędce teorię, że dziewięciogodzinna zmiana czasu jest i...więcej ››
|
ŁÓDŹ – 7-05-2005 20:08:25
 Książki zjawiają się na piętnaście minut przed moim wyjściem do pociągu. Spodziewałam się - owszem, można powiedzieć, że nawykłam i dlatego na p...więcej ››
|
LOTNISKO – 7-05-2005 19:34:47
 Nie było tak źle, naprawdę, jak na 20 godzin podróży, czuję się całkiem znośnie. Odwieziona przez K. trafiam do Bożenki U., odebrać swoją kołderkę. A ...więcej ››
|
SAMOLOT – 2-05-2005 09:26:32
 Nie umiem pisać bez cenzury. Cenzura dobrze mi akurat robi. Buduje dystans. Zmusza do poprawek. Ale co tam - raz na ludowo - może nie tyle warto sprób...więcej ››
|
|
|
|