 |
Izabela Filipiak
Jest autorką zbiorów opowiadań "Śmierć i spirala" (1992) i "Niebieska menażeria" (1997), powieści "Absolutna amnezja" (1995), podręcznika "Twórcze pisanie dla młodych panien" (1999) oraz tomu poezji "Madame Intuita" (2002), a także tekstów krytycznych, recenzji literackich, esejów i dramatów. Ostatnio opublikowała (polecamy): powieść pt. "Alma" i "Kulturę obrażonych" .Publikowała m.in. w "Kresach", "Katedrze", "Arkuszu", "Res Publice Nowej", "Ex Librisie" i "Gazecie Wyborczej". Mieszka nad Zatoką San Francisco.
Fragmenty nowej książki Izabeli Filipiak, poświęconej Marii Komornickiej, można przeczytać w dziale "Wydarzenia artystyczne". Zapraszamy. |
NIE JESTEM NA LIŚCIE – 13-06-2005 14:02:14

Piątek, w biegu kupuję Halince fiszki do nauki angielskiego poziom trzeci, a potem wpadam do PANu, dowiedzieć się, czy to, co zostało, mogę spłacić w ratach. Ach, zapewne, tylko muszę napisać pismo. W tej pogoni między księgowością a pokojem dyrektora zmierzam do rogu, w którym dają herbatę. Wystawiona jest dla uczestników konferencji, dlaczego mam nie skorzystać? A tu nagle zjawia się Inka Brodzka i woła do mnie radośnie „Cześć!” jakby nie była panią mniej więcej w wieku Janion, tylko jakąś nastolatką. A potem nagle obok herbat – Borkowska, która też mówi „Cześć!” z podobnie symulowaną, krótkodystansową serdecznością. Dalszego ciągu brak, ani: co słychać?, ani: słyszałam, że wyjeżdżasz, ani: a jak ci się tam żyje? Żadnej takiej ciekawości. Siadam na krzesełku, rozmyślam nad tym niespodziewanym spotkaniem i staram się wyczuć, co czuję. Otóż, żadnych pretensji, te osoby znajdują się już poza obszarem mojego życia i tam zostaną, to wszystko. Irytuje mnie tylko odsłonięta szyja Grażyny, mniej więcej dwa centrymetry poniżej linii włosów nad kołnierzem. Kto jej powiedział, że może pozwolić sobie na to, żeby się przy mnie czuć tak bezpiecznie, tak swobodnie? Jest odwrócona, ale widzę jej profil, a biała szyja drażni coraz bardziej. Herbata, którą mam w filiżance, jest wciąż gorąca, ale to nie wrzątek, szkoda zachodu. Co więc? Już wiem, muszę tylko rozważyć, czy stać mnie na kolegium, już odkładam filiżankę na spodeczek, żeby wstać, podejść, przeprosić jej rozmówczynię i... „Co słychać?” Zaleski, miły człowiek, jakby pozbawiony cech wyrazistych, ale nigdy źle o nikim nie mówiący, żadnej podłostki na swym koncie nie ma zapisanej. Mówię, że właściwie już się przeprowadziłam. „Widziałem, podpisałaś nawet list otwarty jako intelektualistka amerykańska...” Śmieję się. Podpisałam, bo przeczytałam wersję angielską, była tam mowa o tolerancji wobec „Jews and Protestants”, a jest dla mnie dość oczywiste, że współczesny „homoseksualista” zastąpił „Żyda” w dyskursie polskiego konserwatyzmu. A reszta stylistyki bez zmian. I dlatego to odwołanie się do historii żydowskiej w Polsce mnie przyciągnęło. Ale w tłumaczeniu „Gazety Wyborczej” owego listu Żyd zniknął, pojawiła się „tolerancja wobec innowierców”. A to już nie był list, który ja podpisałam. Co to za konferencja?, pytam. „To nasi doktoranci zorganizowali”, mówi Zaleski, ale jej tytuł momentalnie wylatuje mi z pamięci, coś o przekroczeniu w literaturze. Towarzystwo wraca do sali, ja biegnę do hotelu Grand na konferencję o mniejszościach.
Jakiś tydzień wcześniej przyszłam na imprezę tiszert dla wolności do Le Madame. Wcześniej zgodziłam się w jednej z nich sfotografować, więc tam na miejscu wybieraliśmy napis. Jestem na liście? Nie, nie, zaraz przypomina mi się Wildsztein i Paryż 1986, nie chcę przywoływać traumy. Jestem bezrobotna? Boję się zapeszyć. Nie płakałam po papieżu? Nie będę dawać im pretekstu. A może ta? I tak stanęło na Usunęłąm ciążę. Zakładam momentalnie, nie uśmiecham się, tylko patrzę w kamerę, rozmiar XL pasuje do skórzanych spodni. To jest koszulka z pierwszej serii, tyle wiem, ale nie to, że dotąd żadna kobieta, nawet feministka, nie pozwoliła się w niej sfotografować. W Grandzie trafiam na sam koniec obiadu, do windy zabieram ciasteczko, a tam na górze już mnie szukają, od rana odbywa się jakieś gwałtowne, telefoniczne poszukiwanie. Ta koszulka, a ja w niej, ma iść na okładkę „Wysokich Obcasów”, czy się zgadzam? Oczywiście. „Obcasy” chcą tylko, żeby zrobić to zdjęcie na jasnym tle, bo to, co jest, jest zbyt mroczne. Ach, najlepiej na tle kwiatków. Tymczasem słucham panelu o lesbijkach – że budzą mniej agresji, ale z kolei są niewidoczne. A przecież nie dlatego, że tak wybrały. Nawet kiedy chcą być widoczne, kiedy starają się być, to i tak w doniesieniach prasowych zmienia im się płeć na „przeciwnicy ustawy”, zwolennicy parady”. Media robią to automatycznie, właściwie wszystkie, nawet liberalne. Wojna polsko-homoseksualna, w ich wydaniu, to polityczne zapasy mężczyzn. Wychodzę z panelu i trafiam prosto na Agnieszkę Graff: „Słyszałam, że dałaś się sfotografować w tej koszulce! A potem spierdolisz za granicę? A to nie Masłowska miała się w niej sfotografować? Nic nie szkodzi, the more the merrier!” Krótka pauza na oddech, a potem: „O właśnie, w Polsce, kiedy jestem na takiej konferencji, to czuję, że jestem in , a w Stanach jestem na konferencji i czuję, że jestem out ”. Ja też, ale już nie na ulicy. Na ulicy, między zwykłymi ludźmi, jest akurat na odwrót. „A nie możesz tu zostać? Teraz, jak masz już doktorat, mogłabyś poszukać sobie pracy na jakiejś uczelni”. Mówię, że nie jestem rzeczą, którą się przestawia. „Ach, no tak”. I znika. A tu już telefon z tiszerta, właśnie skończyło się kolegium w „Gazecie”, jednak nie będzie zdjęcia - ani na ciemnym i dekadenckim, ani na jasnym i higienicznym tle. Ani na okładce, ani w środku numeru. Dziwne, bardzo jakieś dramatyczne to redakcyjne niezdecydowanie. Chłopcy z tiszerta mówią, że chcieliby tę akcję pokazać gdzie indziej, w innym magazynie, a może wtedy, ale ja nie mam znowu tak wielkiej potrzeby, żeby szokować polską publiczność, poza tym wyjeżdżam. „Zaproście może raczej kogoś, kto tu mieszka, kto jest tu na miejscu, może Agnieszkę Graff?” Chłopcy muszą mi powtórzyć ze trzy razy, że prosili, ale się nie zgodziła. Naprawdę? Wieczorem dzwoni Rosiek, Słowo/obraz dostało grant na druk mojego doktoratu. Musi się z niego wywiązać w tym roku, bo tak działają te granty, w ograniczonym terminie.
|
POWRÓT – 20-06-2005 23:23:34
 Martwi mnie tylko, że nawet historia naszych latyfundiów nie rozwiązała się ani nie domknęła i że to wszystko będzie trwać, nie da się ani odłoży...więcej ››
|
INTERCITY KRAKóW-WARSZAWA – 13-06-2005 14:14:14
 Dworek Białoprądnicki, cóż to za zjawisko! Dworkowe ganki wśród zielonej ciszy. Niewyspana, ale uspokojona, bo do południa zdążyłam się już w dużej cz...więcej ››
|
PARADA – 13-06-2005 14:11:51

My, Duńczycy, jesteśmy dumni z tego, że ludzie należący do mniejszości czują się wśród nas dobrze. Tak mówił miły pan Duńczyk na konferencji m...więcej ››
|
NIE JESTEM NA LIŚCIE – 13-06-2005 14:02:14
 Piątek, w biegu kupuję Halince fiszki do nauki angielskiego poziom trzeci, a potem wpadam do PANu, dowiedzieć się, czy to, co zostało, mogę spłacić w ...więcej ››
|
SŁYSZAŁEM – 11-06-2005 20:44:12
 W pociągu do Gdyni (ostatnim w środę, żeby zdążyć na czwartek) telefonuję do Karoliny, mojej młodszej agentki, żeby domówić się w kwestii czytania w p...więcej ››
|
ZĄBKI – 11-06-2005 18:48:22

W poniedziałek kanał Kultura, wieczorem jadę do Sosnowca, we wtorek rano Uniwersytet Śląski, wieczorem Kraków, Bunkier sztuki, w środę dentyst...więcej ››
|
ŚWIĄTYNIA – 5-06-2005 21:46:33
 Jest środek nocy, a ja zmierzam do Utopii. Zamiary mam poznawcze: klub jest modny, zarazem selektywny, wchodzi się na zaproszenia, albo po znajomości,...więcej ››
|
GORĄCZKA – 4-06-2005 17:00:57
 W ten sam czwartek wieczorem wybieram się na wykład Kitlińskiego w CSW. Zaczyna się od Joli Lothe, ubranej w dekadencką czerń, suknię z czarnej koronk...więcej ››
|
OPOWIADANIE – 4-06-2005 15:16:46
 Zaczynam się niepokoić, nie zdążę. Czego nie zdążę? Nie zdążę pojechać do archiwum w Kutnie, przeczytać wszystkich rękopisów w archiwum na Krzywym Kol...więcej ››
|
SOPOT – 23-05-2005 19:24:07
 Jako że nie pojechałam do Torunia, mogłam spotkać się z Nataszą Goerke. Nie rozmawiałyśmy wiele, ale przecież narozmawiałyśmy się już tyle w przeszłoś...więcej ››
|
BLOG – 23-05-2005 19:12:48
 Myślałam, że nikt tego nie czyta, nie zagląda, bo i po co? Ja w każdym razie nie czytałam. Zapisywałam tylko, nie czytałam ponownie, a to, c...więcej ››
|
NADZIEJA – 19-05-2005 23:10:39
 Niedoszły Toruń oczywiście. Zdecydowałam się nie pojechać, a teraz mogę analizować. Otóż najpierw uczyniłam tak dlatego, że nie zapisałam w pamięci ko...więcej ››
|
NAUCZANIE – 19-05-2005 01:02:40
 Już środa, zgodziłam się zastąpić Agatę Tuszyńską na zajęciach z biografii, opowiadam więc o tym, co mam pod ręką, o Marii Komornickiej, o zbieraniu m...więcej ››
|
ODLICZANIE – 18-05-2005 11:07:09
 Wracam z Katowic w niedzielę, momentalnie kładę się do łóżka z książką i rozmyślam, że owszem, miłe to wszystko, zadbana jestem, zapraszana, karmiona,...więcej ››
|
PRZYJEMNOŚĆ – 18-05-2005 10:31:19
 Przyjemność zaczyna się w Krakowie, może nie od razu, ale na godzinę przed spotkaniem, na schodach (chcę pójść na miasto? nie, raczej do mojego niezmi...więcej ››
|
KOINCYDENCJA – 12-05-2005 16:36:37
 "Czy idziesz na wystawę w CSW w czwartek?" Chodzi o wystawę pt. Kobieta, przygotowaną pod patronatem Marii Janion. "Nie", odpowiadam Bożence U. "A cze...więcej ››
|
CZYTANIE – 12-05-2005 13:22:00
 Kto by pomyślał, że tyle talentów w nas się kryje, moi wydawcy czytają jak urodzeni aktorzy, Ela Manthey, agentka teatralna w końcu, ma przed sobą tru...więcej ››
|
MIEJSCE – 12-05-2005 12:44:28
 Już dwie osoby zwierzyły mi się, że one też "stanęły przed podobną decyzją", ale innego dokonały wyboru. Wyboru! Tak mówi M. znad filiżanki herbaty: "...więcej ››
|
WIEK – 8-05-2005 05:28:54
 Jest rok 1996, występuję (wciąż boję się wtedy jeszcze kamery) w programie pod ckliwym tytułem "Skąd ta wrażliwość?" Gdzieś w środku nagrania, gdy roz...więcej ››
|
NOC – 8-05-2005 04:43:53
 Miało być to łagodne przejście i ostatnim razem, rok temu, tak było. Stworzyłam sobie wtedy naprędce teorię, że dziewięciogodzinna zmiana czasu jest i...więcej ››
|
ŁÓDŹ – 7-05-2005 20:08:25
 Książki zjawiają się na piętnaście minut przed moim wyjściem do pociągu. Spodziewałam się - owszem, można powiedzieć, że nawykłam i dlatego na p...więcej ››
|
LOTNISKO – 7-05-2005 19:34:47
 Nie było tak źle, naprawdę, jak na 20 godzin podróży, czuję się całkiem znośnie. Odwieziona przez K. trafiam do Bożenki U., odebrać swoją kołderkę. A ...więcej ››
|
SAMOLOT – 2-05-2005 09:26:32
 Nie umiem pisać bez cenzury. Cenzura dobrze mi akurat robi. Buduje dystans. Zmusza do poprawek. Ale co tam - raz na ludowo - może nie tyle warto sprób...więcej ››
|
|
|
|