 |
Izabela Filipiak
Jest autorką zbiorów opowiadań "Śmierć i spirala" (1992) i "Niebieska menażeria" (1997), powieści "Absolutna amnezja" (1995), podręcznika "Twórcze pisanie dla młodych panien" (1999) oraz tomu poezji "Madame Intuita" (2002), a także tekstów krytycznych, recenzji literackich, esejów i dramatów. Ostatnio opublikowała (polecamy): powieść pt. "Alma" i "Kulturę obrażonych" .Publikowała m.in. w "Kresach", "Katedrze", "Arkuszu", "Res Publice Nowej", "Ex Librisie" i "Gazecie Wyborczej". Mieszka nad Zatoką San Francisco.
Fragmenty nowej książki Izabeli Filipiak, poświęconej Marii Komornickiej, można przeczytać w dziale "Wydarzenia artystyczne". Zapraszamy. |
PARADA – 13-06-2005 14:11:51

My, Duńczycy, jesteśmy dumni z tego, że ludzie należący do mniejszości czują się wśród nas dobrze. Tak mówił miły pan Duńczyk na konferencji międzynarodowej zorganizowanej przez KPH w piątek. Tej tradycji, demokratycznej przecież, nie udało się w Polsce zaszczepić, chociaż od 1989 roku było dość czasu. Wystarczyłoby, gdyby obok lekcji religii wprowadzono lekcje etyki. Wystarczyłoby, żeby lekcje religii nie polegały na klepaniu różańca i dywagacjach w stylu księdza Baki, lecz na nauce o różnorodności religi. O ich odmienności, zróżnicowaniu i pięknie. A że tak się nie stało, więc „my, Polacy” jesteśmy dumni z tego, że u nas mniejszości mają się czuć niedobrze, trochę niebezpiecznie. A jeśli przez chwilę poczują się bezpiecznie, to znaczy, że coś jest nie tak. Ludzie, którzy nie lubią dyskryminacji nawet jeśli sami nie należą do grup dyskryminowanych, też nie powinni czuć się w Polsce dobrze. Ale przez chwilę ci ludzie właśnie dobrze się poczuli. W sobotę, mniej więcej poczynając od Placu Trzech Krzyży, przez cały Nowy Świat, a potem Świętokrzyską do Placu Defilad, czuli się całkiem nieźle. Ja też poczułam się całkiem nieźle. Przez chwilę byłam nie na zewnątrz, ale tak, jakby to było moje miasto, mój kraj. Jakby to było miasto, w którym chciałoby się mieszkać.
Początek dziwny, a koniec niepewny. Na Wiejskiej tłum, którego najpierw nie umiem rozpoznać, więc idę w jego kierunku, słyszę tylko nieczytelne skandowanie. Pomnik, beton, tłum, wrzaski, płonące znicze... Czy to film? Znalazłam się na planie filmu o Trzeciej Rzeszy, zaraz będą palić książki. W jednym szeregu z niewyraźnymi młodzieńcami starsza pani o zabiedzonej twarzy cienkim głosikiem skanduje: „Mordercy, mordercy!” Chciałabym zapytać, czy wie, co mówi, ale... się boję. Ktoś mnie przesuwa z pola rzutu — tu podobno lecą kamienie. Przedzieram się głębiej w stronę drzew, w stronę natury i tu proszę, znajduję Monikę Grodzką i Zaleskiego, który opowiada, że na wczorajszej konferencji jedna z uczestniczek czytała tekst o mnie. O wykluczeniu piszących kobiet, niby podobno te wszystkie rzeczy, które oni już wiedzą, ale miła dziewczyna. Za dużo nie można konwersować w takich warunkach. Wycieram Monikę, bo, przygotowana, przyniosłam ze sobą chusteczki. Jakaś dziewczyna, która dostała jajkiem, wrzeszczy w stronę pomnika: „Zabiłeś czyjeś dziecko, ty brutalu!” Dostaję żółto-czerwoną flagę Warszawy ze śladami jajecznicy. Dwójkami biegnie prewencja, dostaje nasze oklaski. Ale dalej już wyprowadzeni z parku, czy co te drzewa i krzaki mają oznaczać, trafiamy na asfalt.
To znaczy, że jest marsz? Widocznie jest, zajmujemy całą szerokość ulicy, kiedy na Nowym Świecie odwracam się, nie mogę dostrzec końca tego tłumu. Gdzieś na Świętokrzyskiej słyszę, że młodzieńcy polscy próbują zatorować pochód, ale nie widzę ich. Czasem ustawiają się ze swoim transparentem i cykają zdjęcia, są właściwie trochę zabawni, teraz to oni należą do mniejszości. Na ich widok Santi na poczekaniu wymyśla hasło: „Jarek, Jarek, ochroń nas, jesteś przecież jednym z nas!”. Ważniejsi są ludzie, którzy idą z nami. Ostatecznie miasto może się przekonać, że nie było powodu do paniki. To nie inwazja, raczej piknik. Tak samo, jak w każdej europejskiej stolicy, idą z przyjaciółmi, z dziećmi. „Kaczy kolor”, młoda dziewczyna, idąca obok, pokazuje małemu chłopcu (synkowi?) moją flagę. „Trzeba zmienić ją na tęczową. Co raz spotykam w tym tłumie jakichś znajomych, ale w tłoku łatwo się zgubić, a trudno znaleźć. Kinga Dunin przebija się biegnąc do Zielonych, Bożenkę Umińską spotykam dopiero pod Pałacem Kultury. „Coś się zmieniło, to już nie jest kwestia: chory, zdrowy”, mówi Bożenka. „To jest kwestia wolności i demokracji”. Jest wspaniale, wszyscy to czują. Nie mając pojęcia, że kamienie znów idą w ruch na peryferiach, czuję się nieustająco przyjaźnie i bezpiecznie. Na marginesie naszego zgromadzenia przechadzają się co prawda dziwni ludzie, jakiś pan, najwidocyniej wyciągnięty spod budki z piwem niesie transparent, na którym napisano: „Chrońmy nasze dzieci”. Ma dziwnie nieforemną twarz alkoholika. Odchodzimy w euforii, ale z rozwagą: Nie powinnyśmy odchodzić stąd ostatnie. Alina Cała podbiega do policji: „Dziękujemy panom. Co prawda, kiedyś panów bardzo nie lubiłam, na początku lat osiemdziesiątych, wtedy też chodziłam na demonstracje...” Alinko, mitygujemy ją, ci panowie tego nie pamiętają. Oni wtedy byli w kołysce. W niedzielę jednak słyszę o toczących pianę z ust politykach i czuję się już nieco tak, jak na początku lat osiemdziesiątych. Pamiętam: to wspaniałe uczucie wyjścia na ulicę, solidarnościowa demonstracja, pragnę przecież tylko wolności słowa, to jest ważne dla mnie jako początkującej pisarki, a potem czytam w prasie (tej, która była wtedy, „Dzienniku Bałtyckim”, „Trybunie Ludu” słowa wcale nie wyzwalające: Bandyci, chuligani, wichrzyciele. Wtedy, w 1981 roku, dla ludzi, którzy mieli wtedy władzę, dla tamtej prasy byłam bandytą, chuligantem, wichrzycielem, osobą zdeprawowaną, uliczną rozrabiarą, polityczną dewiantką. Dziś czytam, że trzeba było jednak przeciwko mnie wzmocnić siły porządkowe, że policja, chroniąc mnie przed młodocianymi psychopatami okazała się wobec mnie zbyt łaskawa.
|
POWRÓT – 20-06-2005 23:23:34
 Martwi mnie tylko, że nawet historia naszych latyfundiów nie rozwiązała się ani nie domknęła i że to wszystko będzie trwać, nie da się ani odłoży...więcej ››
|
INTERCITY KRAKóW-WARSZAWA – 13-06-2005 14:14:14
 Dworek Białoprądnicki, cóż to za zjawisko! Dworkowe ganki wśród zielonej ciszy. Niewyspana, ale uspokojona, bo do południa zdążyłam się już w dużej cz...więcej ››
|
PARADA – 13-06-2005 14:11:51

My, Duńczycy, jesteśmy dumni z tego, że ludzie należący do mniejszości czują się wśród nas dobrze. Tak mówił miły pan Duńczyk na konferencji m...więcej ››
|
NIE JESTEM NA LIŚCIE – 13-06-2005 14:02:14
 Piątek, w biegu kupuję Halince fiszki do nauki angielskiego poziom trzeci, a potem wpadam do PANu, dowiedzieć się, czy to, co zostało, mogę spłacić w ...więcej ››
|
SŁYSZAŁEM – 11-06-2005 20:44:12
 W pociągu do Gdyni (ostatnim w środę, żeby zdążyć na czwartek) telefonuję do Karoliny, mojej młodszej agentki, żeby domówić się w kwestii czytania w p...więcej ››
|
ZĄBKI – 11-06-2005 18:48:22

W poniedziałek kanał Kultura, wieczorem jadę do Sosnowca, we wtorek rano Uniwersytet Śląski, wieczorem Kraków, Bunkier sztuki, w środę dentyst...więcej ››
|
ŚWIĄTYNIA – 5-06-2005 21:46:33
 Jest środek nocy, a ja zmierzam do Utopii. Zamiary mam poznawcze: klub jest modny, zarazem selektywny, wchodzi się na zaproszenia, albo po znajomości,...więcej ››
|
GORĄCZKA – 4-06-2005 17:00:57
 W ten sam czwartek wieczorem wybieram się na wykład Kitlińskiego w CSW. Zaczyna się od Joli Lothe, ubranej w dekadencką czerń, suknię z czarnej koronk...więcej ››
|
OPOWIADANIE – 4-06-2005 15:16:46
 Zaczynam się niepokoić, nie zdążę. Czego nie zdążę? Nie zdążę pojechać do archiwum w Kutnie, przeczytać wszystkich rękopisów w archiwum na Krzywym Kol...więcej ››
|
SOPOT – 23-05-2005 19:24:07
 Jako że nie pojechałam do Torunia, mogłam spotkać się z Nataszą Goerke. Nie rozmawiałyśmy wiele, ale przecież narozmawiałyśmy się już tyle w przeszłoś...więcej ››
|
BLOG – 23-05-2005 19:12:48
 Myślałam, że nikt tego nie czyta, nie zagląda, bo i po co? Ja w każdym razie nie czytałam. Zapisywałam tylko, nie czytałam ponownie, a to, c...więcej ››
|
NADZIEJA – 19-05-2005 23:10:39
 Niedoszły Toruń oczywiście. Zdecydowałam się nie pojechać, a teraz mogę analizować. Otóż najpierw uczyniłam tak dlatego, że nie zapisałam w pamięci ko...więcej ››
|
NAUCZANIE – 19-05-2005 01:02:40
 Już środa, zgodziłam się zastąpić Agatę Tuszyńską na zajęciach z biografii, opowiadam więc o tym, co mam pod ręką, o Marii Komornickiej, o zbieraniu m...więcej ››
|
ODLICZANIE – 18-05-2005 11:07:09
 Wracam z Katowic w niedzielę, momentalnie kładę się do łóżka z książką i rozmyślam, że owszem, miłe to wszystko, zadbana jestem, zapraszana, karmiona,...więcej ››
|
PRZYJEMNOŚĆ – 18-05-2005 10:31:19
 Przyjemność zaczyna się w Krakowie, może nie od razu, ale na godzinę przed spotkaniem, na schodach (chcę pójść na miasto? nie, raczej do mojego niezmi...więcej ››
|
KOINCYDENCJA – 12-05-2005 16:36:37
 "Czy idziesz na wystawę w CSW w czwartek?" Chodzi o wystawę pt. Kobieta, przygotowaną pod patronatem Marii Janion. "Nie", odpowiadam Bożence U. "A cze...więcej ››
|
CZYTANIE – 12-05-2005 13:22:00
 Kto by pomyślał, że tyle talentów w nas się kryje, moi wydawcy czytają jak urodzeni aktorzy, Ela Manthey, agentka teatralna w końcu, ma przed sobą tru...więcej ››
|
MIEJSCE – 12-05-2005 12:44:28
 Już dwie osoby zwierzyły mi się, że one też "stanęły przed podobną decyzją", ale innego dokonały wyboru. Wyboru! Tak mówi M. znad filiżanki herbaty: "...więcej ››
|
WIEK – 8-05-2005 05:28:54
 Jest rok 1996, występuję (wciąż boję się wtedy jeszcze kamery) w programie pod ckliwym tytułem "Skąd ta wrażliwość?" Gdzieś w środku nagrania, gdy roz...więcej ››
|
NOC – 8-05-2005 04:43:53
 Miało być to łagodne przejście i ostatnim razem, rok temu, tak było. Stworzyłam sobie wtedy naprędce teorię, że dziewięciogodzinna zmiana czasu jest i...więcej ››
|
ŁÓDŹ – 7-05-2005 20:08:25
 Książki zjawiają się na piętnaście minut przed moim wyjściem do pociągu. Spodziewałam się - owszem, można powiedzieć, że nawykłam i dlatego na p...więcej ››
|
LOTNISKO – 7-05-2005 19:34:47
 Nie było tak źle, naprawdę, jak na 20 godzin podróży, czuję się całkiem znośnie. Odwieziona przez K. trafiam do Bożenki U., odebrać swoją kołderkę. A ...więcej ››
|
SAMOLOT – 2-05-2005 09:26:32
 Nie umiem pisać bez cenzury. Cenzura dobrze mi akurat robi. Buduje dystans. Zmusza do poprawek. Ale co tam - raz na ludowo - może nie tyle warto sprób...więcej ››
|
|
|
|